Loading
  • Różowe włosy! Jak je zafarbować?

    Ach te szalone włosy, ach te róże i turkusy. Kiedy wypada? Oczywiście zawsze! 🙂 Nawet jak masz 70 lat to jak w serduchu czujesz potrzebę posiadania odjechanego koloru na głowie to nikt Ci zabronić nie może. A niżej poczytacie troszkę o mojej głowie… Znaczy moich różowych włosach i jak ja to robię, że jeszcze mam włosy 😉 Zapraszam do lektury!


    Jak pewnie wiele z Was zauważyło ja mam włosy farbowane na różowo od dość długiego czasu 🙂
    Owszem, owszem, czasami zmieniam kolor ale szybko powracam do ukochanego różu.
    Dlaczego? Przyczyn jest kilka:
    1. Lubie róż (no właśnie, lubię, nie kocham, nie mylcie tu pojęcia 🙂 Bez różu umiem życ 😉 )
    2. Gdy mam różowe włosy to tak zasadniczo nie muszę się malować. Owszem mogę, czasem z tego prawa korzystam, ale gdy ma się intensywny łepek to już tapeta jest niepotrzebna bo wystarczające wow robia właśnie te włosy. Dla mnie jest to bardzo wygodne 🙂
    3. Ułatwia to układanie włosów. Ale jak to? A no tak to. Włosy do położenia koloru zostają najpierw wybielone 9no prawie wybielone bo zazwyczaj jest to taki jasny kurczaczek) i dzięki zabiegowi rozjaśniania/wybielania stają się one miekkie. Hm, żebyście mnie źle nie zrozumiały, nie stają sie one słabe ale takie zwiotczałe. Ja z natury mam włosy jak druty. Nie ważne ile wosku na nie nałoże, one i tak będą żyły własnym życiem.A po rozjaśnianiu jest szansa się w miarę z nimi dogadać. Uwielbiam to.
    4. Korzyść również pośrednio związana z koloryzacją włosów, ale korzyść to fakt, że włosy farbowane i rozjaśniane dużo mniej się przetłuszczają. Wniosek? Mogę ich nie myć przez tydzień a i tak wyglądają świeżo, haha 🙂

     

    Koloryzacja włosów nie jest taka skomplikowana jeżeli mamy spełnione dwa ważne czynniki:

    WŁOSY SA ZDEKOLORYZOWANE

    MAMY DOBRĄ FARBĘ

    No ok, ale o co chodzi z tą dekoloryzacją? Jeżeli same tego jeszcze nie robiłyście lub macie jakiekolwiek wątpliwości to zdecydowanie polecam ten zabieg u fryzjera. Ja dopiero po kilku dekoloryzacjach u profesjonalisty pojęłam w pełni o co w tym chodzi i zrobiłam to sama. W skrócie: ściągnięcie koloru czyli naturalnego pigmentu z włosów.
    Druga ważna sprawa to farba. No sorry, ale jak kupicie byle jaką to choćbyście nie wiem jak się postarały to i tak nie wyjdzie zamierzony kolor. Ja kilka razy próbowałam już zaoszczędzić. A to wyszła śliwka, a to pastel wyprany, a najgorzej jak w ogóle kolor nie złapie! przykład możecie znaleźć w jednym z moich vlogów : Historia jak zafarbowałam włosy razu jednego….

    Dobra, podstawy przerobione 🙂 teraz konkrety.

    Moją ukochaną farbą jest RUSK

    źródło: http://www.rusk1.com/

    Farb RUSK używam od dawien dawna, niemalże od samego początku przygody z różem. Teraz już łatwiej dostać tą farbę na polskim rynku. Kiedyś to hoho, tylko z ebay. Co do farby już kiedyś chyba opowiadałam Wam o niej we vlogu. Pierwsze co mnie w niej urzekło (jeszcze przed nałożeniem na włosy) to zapach, BOŻE! JAK ONA PACHNIE!

    Pachnie ona malinami 🙂 Ale nie byle jakimi, chemicznymi. Pachnie autentycznie malinami, boooosko 🙂

    No ale zapach to nie wszystko. Ważne jest działanie. Farba jest w kremie, nie trzeba łączyć żadnych składników ze sobą. Jest to jedna tubka z obłędnie pachnącym, różowym kremikiem 🙂 Działanie banalnie proste: bach na włosy i trzeba odczekać 20min rozkoszując się przy okazji zniewalającym zapachem malin 😉 Zmywamy i mamy kolor gotowy 🙂

    Na rynku jest mnóstwo marek proponujących ciekawe i odjechane kolory.
    W szczególności mogę Wam polecić również:

    • Farba Joanna, odcień „Soczysta Malina” (polecam ją ze względu, ze Joanna jest firmą nie testującą produktów na zwierzętach)
    • Farba Pravana, odcień „dzika orchidea” oraz „magenta” (ta firma również nie testuje koasmetyków na zwierzętach, farby są wegańskie)
    • Schwarzkopf, LIVE Ultra, odcień „Schocking Pink” – jest to krem koloryzujący teoretycznie do 12 myć, ale trzyma się naprawdę nieźle.
    • Tonner La Riche Directions, odcień „Flamingo pink” (tonnery również wegańskie, nie testowane na zwierzakach). Tutaj jednak pamiętajcie, że jest to tonner. Dobra opcja jeżeli dopiero zaczynacie przygodę z kolorem i nie jesteście jego pewne. Ja nie lubię w tonnerach faktu, ze poniekąd one oplatają włos kolorem a nie wnikają głęboko w środek. Dlatego też za każdym razem jak robiłam (na początku przygody z różem) kolor to był on taki… hm, ciężko to określić… taki nie głęboki. Powierzchowny jakby. Jak wypróbujecie to pewnie zrozumiecie o co mi chodzi.

    WIECEJ O FIRMACH NIETESTUJĄCYCH NA ZWIERZĘTACH PRZECZYTASZ TUTAJ

     

    Z innymi kolorami jest niemalże tak samo, trzeba tylko pamiętać by w instrukcji doczytać czy aplikujemy na suche czy na mokre włosy. Bo różne farby różnie to zalecają.

     

     

    Podobał Wam się wpis? Jak jest z Waszymi włosami? Z chęcią poczytam też co u Was na głowie piszczy 😉 Piszcie w komentarzach!


    pozdrawiam

  • Może również spodoba Ci się

    No Comments

    Leave a Reply

    Ta strona używa plików cookies (ciasteczek).
    Wykorzystywanie plików Cookie
    Jak wyłączyć ciasteczka
    OK