Loading
  • Pies idealny? Nie istnieje!

    Zaciekawiona postem z bloga pieswwarszawie.pl na temat idealnego psa, kt贸ry jak wszyscy wiemy nie istnieje, postanowilam przeprowadzic ocen臋 mojego futrzaka 馃檪
    Moose… samiec, lat pi臋膰, dominant i zaborczy ksi膮偶e tego 艣wiata. S艂owo ksi膮偶e nie przypadkowe, bowiem jego imi臋 z hodowli to Rainbow Prince Eonium. I tutaj jego ksi膮偶臋co艣膰 jest rafiona w dziesi膮tke.

    Moose oczywi艣cie idea艂em nie jest. Jest cudownym psem, kompanem 偶ycia, przyjacielem i zaryzykuje to sformuowanie, cho膰 wiem, 偶e wielu nie pochwala: jest jak moje dziecko! Tak dziecko, rozpuszczone, rozpieszczone i ukochane dziecisko, za kt贸re 偶ycie bym odda艂a.

    Poza niewatpliwymi walorami estetycznymi rasy Cavalier King Charles Spaniel czyli du偶ymi oczami, na widok kt贸rych ostatni k臋sek ukochanej kanapki i tak pod膮偶a w stron臋 psiego pyska, s艂odk膮, kr贸tk膮 mordk膮 chrapi膮c膮 w nocy jak stado nosoro偶c贸w i pi臋kn膮, jedwabist膮, na wiosn臋 niemi艂osiernie lniej膮c膮 sier艣ci膮 ma on i swoje minusy.

    LIZANIE
    Lizanie i to nie byle jakie. Nie, nie, nie lizanie po twarzy bo tutaj on zna umiar i dobry smak jak na ksiecia przystoi. Po twarzy to ylko jak ja go cmokn臋 to on si臋 odwdzi臋czy.
    Mowa tutaj o lizaniu na dworzu. Lizaniu ziemi, drzew, mur贸w… Lizanie sik贸w!!
    Powiedzmy to wprost: Moose lize siki. Jest to chyba najwi臋kszy minus, najwi臋kszy problem tego psa. No nie umie si臋 opami臋ta膰, musi lizn膮c.

    Niestety, przez swoje zami艂owanie do lizania juz mial incydent u weterynarza kiedy to poliza艂 jak膮s bakterie i jak sie biegunka zaczela… to sie zatrzymala dopiero po dwoch dniach po serii zastrzyk贸w. Ah, jak wspomne ten poranek gdy wstaje z lozka i oczom nie wierze. ca艂a podloga, ca艂a…. obsrana. Serio bym wola艂a by pies mnie w nocy co piec minut na dw贸r wyci膮ga艂 a nie cicho strzelal co 3 centymetry. Ma艂o tego, opr贸cz pod艂ogi to sciana tez. Ba, co tam 艣ciana, tam to zmy艂am bez problemu. Za listwami przypodlogowymi, tam mnie najbardziej bolalo jak musiala je odkrecac by za nimi wymyc co sp艂yne艂o.
    Poza problemem zdrowotnym, na kt贸ry mozna trafic po lizaniu zapaszkow na spacerze no to oczywi艣cie wzgl臋dy psychiczne (u mnie). No niestety, po spacerze morde to najchetniej bym szczot膮 mu wyszorowala ale niestety, to marzenie. woda i dokladne pranie mordziaka. No a potem nie zblizanie sie do jego uroczego pyszczka.

    Jak sobie z tym radze?
    Szczerze? Nie radze 馃檨 Jest to najwiekszy z naszych problemow, probowalam juz rozproszenia, smaczki za ominiecie, nagradzanie i karanie. Zbuj juz sie tak zmadrzyl ze w czasie jak stosowalam technike „jak tylko liznie to na niego biegne by przestal” to dokladnie wiedzial ile jeszcze mikrosekund moze polizac zanim musi tylek schowac i uciec.
    Niestety, uwazam ze ten problem silniejszy ode mnie, silniejszy od niego i pozostaje jedynie rozpraszanie zanim zbyt mocno sie zaciagnie zapachem i zacznie lizakowac oraz odciaganie jak juz zacznie. Oczywiscie jak powacha i odejdzie to jest radosc w narodzie i chwalenie ale na niego to wrazenia nie robi.

    NIEJADEK
    Problem numer dwa, zdecydowanie niej mecz膮cy cho膰 r贸wniez jest. Moose og贸lnie nigdy nie lubi艂 je艣膰, grymasi艂, jeczal i suma sumarum mama zawsze sie nad nim litowala no bo biedny piesek schudnie i konczylo sie to zawsze karmieniem przez nia na kolanach.
    Takie dzialanie poskutowalo tym, 偶e pies najchetniej by jadl wylacznie chrupki kukurydziane, a wersja „stawiamy miske, zje to zje, jak nie to nie” raz osiagnela chyba 5 dni podczas ktorych pies nawet nie podszedl do miski. Mama psychicznie nie wytrzyala i wrocila do karmienia na kolanach.
    Probowalismy juz wielu rzeczy, nawet barfa by艂am sk艂onna kupowac. No, z barfa to jedynie owcze 偶o艂膮dki sz艂y jako tako. Ale zeby mieszanka z czym innym? Fe i be i nie ma szans.

    AGRESJA
    Moose jest samcem do艣膰 dominujacym, zachowuje si臋 jak napakowany m臋偶czynza szukajacy zaczepki na mie艣cie.
    Suki kocha, ale samc贸w nienawidzi. Do tego stopnia, ze jak spotka sie z m艂odym samcem (ni to juz nie szczeniak, a jeszcze nie dojrzaly chlop) ktor nie wie jeszcze co to znaczy ustalenie kto jest wazniejszy, tylko chce sie bawic, to Moose jest zdezorientowany, 偶e na wszystkie jego sygnaly „warknij a zaatakuje” szczeniak chce sie bawic i ten w sumie nie moze zaatakowac.
    Owszem, sa psy, ktore zna od malego i sa to super przyjaciele ale obce samce to wrog smiertelny.
    Wiem, to tez moja wina zbyt malej socjalizacji i tutaj sie bije w piers.

    Jak sobie radze z problemem?
    Jedna opcja to omijanie psow gdy widze, ze ogon stoi, ze malo glowy nie dotknie. Bo to widac. W tym modelu nie jezy sie siersc na karku tylko ogon staje.
    Druga opcja to rozpraszanie, r贸wnanie i nagr贸dki gdy sie skupia na mnie a nie na przechodz膮cym samcu.
    Ale tutaj powiem tez ze ludzie s膮 g艂upi. Widzi go艣膰 ze 膰wicze z psem, rowna przy nodze, ja mam smaka w reku i niiieeeee, nie obejdzie bokiem tylko puszcza psa do mojego. No i jak taki podleci to nie wazne jak bym sie starala, Moose i tak zaatakuje. I niestety w tym momencie sie wlacza moja agresja i juz nie jednego inteligenta mniej lub bardziej kulturalnie zjechalam ze nie widzi ze tu pies sie szkoli i zeby odwolal psa. Pol biedy jak odwola. Ale czesto sie to im nie udaje.. Ale to chyba temat na inny wywod.

    Oto trzy podstawowe problemy mojego ch艂opaka, kt贸ry jest super kumatym psem. Niby plus 偶e kumaty ale w rzeczywisto艣ci jego kumato艣膰 przeradza sie w cwaniactwo co ju偶 bywa problematyczne 馃檪

  • Mo偶e r贸wnie偶 spodoba Ci si臋