Loading
  • Podsumowanie Lipca 2018 :)

    No i się kończy LIPIEC 2018. Połowa roku już dawno minęła, i najwyższy czas się ogarnąć!

    Jakie wnioski? Jakie pomysły? O wszystkim poniżej!

    Jeżeli chcecie wartościowo przeczytać poniższy tekst i wyciągnąć z niego cos dla siebie to błagam, weźcie kubek kawy lub innego ulubionego trunku i poświęćcie chwilę na czytanie połączone z przemyśleniami. Opłaci Wam się to 😉

    Lipiec tego roku był dla mnie przełomowy. Teoretycznie cały rok 2018 jest rokiem udanych decyzji. Czyli jeśli cos wprowadzisz w życie to ma szansę się to udać. Pierwsze pół roku zbierałam się jak słoń pod górę nie mogąc wtaszczyć szanownego zadka w zamierzone miejsce. Ale lipiec to zmienił. Jako że czerwiec przyniósł baaardzo dużo przemyśleń za sprawą śmierci w rodzinie to dostałam tego właściwego kopa i zastrzyk odwagi połączony z ciągłą myślą „Jak nie teraz to kiedy?!”. Niestety śmierć jest okresem melancholijnym i każdy przeżywa to inaczej. pojawia się złość, uczucie bezsilności, nerwy, ogromne emocje. A potem dopiero rozum wraca na miejsce i zaczyna się myślenie. Myślenie nie tylko o tym co w okół, ale przede wszystkim myślenie o sobie. I ja właśnie tego chyba potrzebowałam by ruszyć z miejsca. Wszystkie emocje jakie były związane z ostatnimi wydarzeniami przetoczyły się jak tornado w czerwcu dając miejsce na na myślenie w lipcu. I oto jestem. Nowa ja na nowe dalsze moje życie. Brzmi poważnie, co nie? 🙂
    Moim głównym spostrzeżeniem z lipca jest fakt, że dupa przyrośnięta do jednego miejsca sprawia, że człowiek zapada w letarg chęci rozwoju. Bo miło i przyjemnie, bezpiecznie i mamy constans w życiu. I tak sobie ludzik funkcjonuje. Takie same wczoraj dziś i jutro. I tak w kółko i  kółko. Można się zapomnieć na takiej karuzeli życia o co tak na prawdę chodzi w naszym istnieniu. Jasne, każdy ma inne potrzeby, każdy inaczej chce przeżyć swoje życie i wielu osobom jest bardzo, ale to bardzo wygodnie na ciepłej posadce robiąc codziennie to samo. Ale nie mi. Ja do życia potrzebuję adrenaliny i wyzwań. Działań zadaniowych bo inaczej popadam w depresje i letarg zimowy, który sprawia że człowiek się wykańcza sam ze sobą, w środku, ze swoimi myślami.
    I to właśnie stało się punktem zapalnym do wprowadzenia konkretnych zmian w moim życiu.
    Miałam już depresję, umiem ją u siebie rozpoznać i wierzcie mi – nie mam zamiaru jej dopuścić ponownie do siebie. Nie mam zamiaru już być cieniem samej siebie, która wśród ludzi wygląda i zachowuje się nienagannie a wróciwszy do domu ma ochotę zniknąć, odciąć się od świata i zawinąć w bezpieczny kokonik na 100lat.
    Cholera, tekst zaczyna się robić trochę przydługi… Dobra, to tak słowem wstępu dlaczego w końcu kopnęłam się w dupę 🙂

    I tak oto jestem z jedynym słusznym celem: DZIAŁANIE!

    Mój plan na resztę roku to intensywne działania w zakresie budowania siebie i rozwoju osobistego. Bo jak człowiek sam o siebie się nie zatroszczy to życie przepłynie między palcami a my będziemy patrzeć jak inni spełniają swoje marzenia. W sumie to powinnam sobie na czole wytatuować to słowo by w każdej chwili zwątpienia wiedzieć co mam robić. Działać!!
    W Lipcu podjęłam jedna z ważniejszych decyzji odnośnie mojej kariery. Wiem co chce robić i jestem zmotywowana i ukierunkowana 🙂
    Bardzo dobrym sposobem na motywację jest dołączenie do grup tematycznych w internetach. Teraz coraz popularniejsze są te na Facebooku. One są tam po to by nas wspierać, korzystajmy z tego!

    Życie to nie Instagram.

    Tak, tak! To jest mój wniosek nr.2 tego miesiąca. Byłam zaskoczona gdy to odkryłam. Choć jest to rzecz oczywista, ze treści które widzimy na insta są mocno wyreżyserowane to jednak łudzimy się, że może to jednak rzeczywistość?? Nie, nie, moi drodzy! Poza kadrem idealnego zdjęcia nie raz i nie dwa znajduje się prawdziwy pierdzielnik. Tylko jest to pominięte w kadrze 😉 Życie tez nie jest usłane różami, jest sumą wzlotów i upadków. Ważne jest by z każdego upadku podnieść się silniejszym 🙂

    Przewartościowałam życie.

    Swoje, swoje życie. Zrobiłam bardzo dokładna kalkulację co mi się opłaca a co nie. I obiecuję sobie, że taką kalkulację będę przeprowadzać co roku. Bardzo łatwo jest się zatracić w rzeczach zupełnie błogich i pozornie ważnych. No właśnie! Pozornie. Spędzamy mnóstwo czasu kręcąc się wokół własnego ogona i nic z tego nie wychodzi.

    Przewartościowałam również relacje z innymi ludźmi.

    W każdej relacji, które utrzymuję staram się coś dawać od siebie. Podczas zwykłej rozmowy możemy dowiedzieć się całkiem sporo, wnieść coś nowego do wiedzy innego człowieka. To jest relacja wartościowa. Ale w momencie kiedy tylko ja daję i nic nie otrzymuję w zamian to już przestaje mi się opłacać taki układ. Ja rozumiem, że inni mogą nie dawać tyle co ja, w pełni to akceptuję ale jeżeli nie dają zupełnie nic a jedynie zaśmiecają mój umysł niepotrzebnymi plotkami o starych przyjaciółkach to jest to dla mnie relacja niepotrzebna.

    Lipiec to również jak na razie najgorętszy miesiąc tego roku pod względem temperatur. Najchętniej człowiek 24 na dobę by moczył kopnięty zadek w basenie lub wannie wypełnionej kostkami lodu.
    Nawet teraz, pisząc ten tekst i czując przyejemny powiew wiatraka na ryjku mam ręce spocone i czuję że już za chwilkę, już za minutkę rozpłynę się jak mleczna czekolada na słońcu.
    Już nawet w mojej głowie pojawia się myśl o zabraniu psu maty chłodzącej (o której mówiłam tutaj) ale nie nie, lepsze samopoczucie piesła jest ważniejsze ponad moje mokre paluszki i kropelki potu spływające po skroni (btw. TAK, KOBIETY TEŻ SIĘ POCĄ!!).

     

    No to koniec lipca! Czas ruszać do przodu!!
    Dotrwaliście do tego momentu?? Dajcie znać czy tekst Was nie przerósł 😉

  • Może również spodoba Ci się