Loading
  • Pole Moktowskie w Warszawie :)

    W zeszłym tygodniu, gdy jeszcze nie było AŻ tak tragicznie gorąco wybraliśmy się z Moosem na Pola Mokotowskie.
    Czemu to taka wyprawa? Ano od lutego tego roku nieczynna jest Trasa Łazienkowska czyli jeden z mostów nad Wisła, którym to mostem mamy 10min z domu na Pole Mokotowskie w linii prostej. Czyli dojazd idealny, szybki i przyjemny. A jako że most nam spalono, to trzeba jechać którymś na około: albo Siekierkowskim i mieć hen hen do przejechania, albo Poniatowskim i stać w korku przez centrum. Niemniej jednak pojechaliśmy, upałów jeszcze nie było takich jak teraz: trzeci dzień z rzędu 34 stopnie Celcjusza i się zastanawiam czy zdechnąć czy…. zdechnąć. Najlepiej bym z samochodu nie wysiadała bo tam mam najlepszą klimatyzację 🙂

    No ale pojechaliśmy. Pies obok mnie, oczywiście przypięty specjalnym pasem dla psiaków do samochodu, widocznie podsypia, to u niego normalne podczas jazdy. Relaks i spanie. Uwielbia jeździć samochodem 🙂

    Last week, when there were no hot SO tragically yet, we went with Moose on Mokotowskie fields (Pola Mokotowskie i Polish).
    Why is this such a trip? Well, since February is closed Trasa Łazienkowska – one of the bridges over the Vistula, which is the best bridge to us to get to the field Mokotowskie. And as someone burned that bridge, we have to go any at around: or Siekierkowskim and we have a lot more to drive, or Poniatowski and stand in traffic through the center. Nevertheless we went, heat yet it was not like now: third day in a row 34 degrees Celsius and you’re wondering whether or die …. die. Ideally I’d not getting out of the car because that’s where I have the best air conditioning 🙂

    Well, but we drove. The dog next to me, obviously pinned a special belt for dogs in the car, apparently sleppy, is in his normal driving. Relaxing and sleeping. He loves to drive a car 🙂
    Gdy już dotarliśmy na Pola Mokotowskie zobaczyliśmy bardzo fajne domki dla robaczków 🙂
    When we got to the Pole Mokotowskie we saw very cool houses for bugs 🙂

    No i oto jak wyludniony park jest w tygodniu: ciszaaaa, spokój i ze cztery psy do zabawy 😉
    Well, here’s how the park is deserted in the week: quiet, calm and at least four dogs to have fun;)

    Oczywiście przenośnej kawki można się napić, ale to już za ciepło na takie atrakcje. Własne picie też już po trochu robiło się ciepłe…
    Of course, a portable coffee you can drink, but it is already too warm for such attractions. Drink also already little by little it was getting warm …

    A tutaj kolejny uroczy zakątek z domkiem dla robaczków 🙂

    Btw proponuje w google wpisać „dom dla owadów” i kliknąc na grafiki. Świetne pomysły, w kilku projektach się zakochałam i chyba zainwestuje by i u mnie na balkonie taki domek owadzi wisiał 🙂

    And here’s another charming corner of the play house for bugs 🙂

    Btw proposes to google, type „house for insects” and click on graphics. Great ideas for several projects I loved in and probably will invest in the house insect to have on my balcony 🙂

    Nasz spacer był w sumie bez specjalnego celu: poszwędać się to tu to tam, spotkać jakiegoś psa by się toche posocjalizować, odkurzyć zakamarki 🙂 W sumie zrobiliśmy koło wokół jeziorka i szwędaliśmy się cieniami między drzewami.
    Our walk was a total no special order: take a walk here and there, meet a dog to socialize a little, vacuum nooks and crannies 🙂 All in all, we made a circle around the lake and walked between the trees.

    Oczywiście tez odwiedziliśmy pomnik Psa, ale Moose nie był nim zachwycony tym razem i podszedł z widoczną na mordce rezerwą.
    Of course, also we visited the memorial dog, but Moose was not happy about it this time and walked with visible on his face reserve.

    Dziękujemy za dotrwanie do końca relacji z wypadu, a Wy, gdzie najczęściej bywacie??
    Thank you for last until the end of the relationship with the trip, and you, where the most oft ??

  • Może również spodoba Ci się