Loading
  • Second hand… lumpeksy się znaczy

    Początek astrologicznej zimy 🙂 Wyświętowane, okropione należycie i mam nadzieję, że wiosna udaną będzie 🙂
    I moje rośliny już chętniej puszczają pąki, a jaszczurki to w ogóle szaleją i niebawem jajka będą znosić jak kury nioski 🙂 Tak, wiosna wisiała już w powietrzu, choć jeszcze dwa dni temu sypał w Warszawie śnieg. Jak to mówią w marcu jak w garcu 🙂

    Z tyłu Douglas, z przodu Lukrecja 🙂 Oboje z kurwikami wiosennymi w oczach 🙂

    A tutaj jeden z moich storczyków, ciśnij kwiatek, ciśnij, już niebawem się rozwiniesz 🙂

    Ach ta wiosna, oczekiwana przez wszystkich po nieudanej w Warszawie tegorocznej zimie. No ok, trochę popadało, ale co spadło to się rozpuściło 🙁 Dla mnie zima to taka, że pośladki odmraża mimo trzech par spodni na sobie, czyli około jakieś -27 stopni Celsjusza 🙂 A w tym roku? no – 14 to może i było ale nie więcej, czysta przyjemność chodzenia po dworze bez szalika choć co niektórzy to i taką temperaturę uważają za zagrażającą życiu i zdrowiu. Nie nie, ja uważam, że człowieka jak i całą naturę musi porządnie wymrozić.

    No i wyobraźcie sobie wczoraj mojego ukochanego wymiotło do lumpeksu. Wpadł i znalazł jakąś grę. Ale nie kupił i się strasznie nakręcił, że dziś skoro świt (czyli jak otworzą o 9 rano) jedziemy kupić. Ok.
    No i pojechaliśmy….
    Oczywiście gra była, ukochany zadowolony jak dzieciak w smyku. No a ja mając chwilę popląsała między regałami.
    Ogólnie, w lumpeksie to ja byłam może ze 3 razy w moim życiu. Te trzy razy zdarzyły się w wieku nastoletnim kiedy to dziewczyny chcą być modne a kasy za wiele jeszcze nie mają. Pamiętam, kiedyś kupiłam jakieś spodnie za 9zl.
    No ale pląsam, pląsam, dwa obszerne piętra wypełnione po brzegi ubraniami i wiecie co? Ja się brzydziłam tego dotknąć.
    I tak chodziłam i myślałam: jak ja boję się tego dotknąć to co dopiero jak bym miała to założyć? No ja wiem że niby ubrania czyste i prane. Ale one są UŻYWANE! Stwierdziłam, że jednak to nie dla mnie a przy okazji zerknęłam na ceny i mam nieodparte wrażenie, ze cena taka okazyjna to do końca nie jest. Owszem niższa, niby z kilograma a ubrania ważą mało… Nie, nie tak pięknie.Uważam, że aktualnie można w podobnej cenie kupić ubranie nowe na licznych wyprzedażach czy choćby od chińczyków. No, ale jak kto lubi, wolna wola.
    Wracając do meritum… Byłam w lekkim szoku, że niektórzy urządzają sobie tam wręcz polowania. Niestety mnie noszenie używanej rzeczy przeraża i brzydzi. Wyszłam ze sklepu sztywno i z niesmakiem na twarzy. Nowe doświadczenie zaliczone, wiem by więcej tam nie wchodzić. Ot, taka refleksja na początek wiosny, nie zostałam fanką lumpeksów, wolę odłożyć na jedną NOWĄ i NIEUŻYWANĄ rzecz (nie mówię od razu że markową, nie nie, nie metka się dla mnie liczy) i mieć pewność, że jestem pierwsza właścicielką odzieży.

    BTW słyszeliście że w Japonii można kupić używane majteczki? W celu podobno wąchania i nie tylko 🙂 Ale to Japonia, to nie ma co się dziwić 😉

    Buziaki wiosennie 😉

  • Może również spodoba Ci się