Loading
  • Szpiczak… wyrok? Tak, ale i nadzieja :)

    Szpiczak… brzmi groźnie. I w sumie jest to groźne. To nowotwór. I mój pies go ma.
    Dziś wyszliśmy z gabinetu od dr. Jagielskiego z troską i ze smutkiem.
    Byłyśmy na to przygotowane. Byłyśmy, bo podejrzane było kilka chorób, w tym szpiczak, a drogą eliminacji po kolejnych badaniach kolejne choroby odpadały… aż został on. Szpiczak.

    Z jednej strony w sercu czuje niepokój i strach o psa. Wiem, że jest silny, wiem, ze będzie walczył, ale z drugiej strony w moim mózgu pojawił się impuls: to znak by jeszcze więcej czasu spędzać z psem, jeszcze więcej się nim cieszyć i dawać mu więcej mnie. I ta myśl sprawia, że się uśmiecham. Taka nadzieja, że dam mu jak najwięcej siebie, by on jak najmniej odczuł że jest chory.
    Niestety, pies nie rozumie, nie wie co będzie się działo. Pies żyje tu i teraz i naszym zadaniem jako właściciela jest aby pies jak najbardziej wykorzystał z radością każdą chwilę swojego psiego życia.
    Niestety również, ale to w takich chwilach przychodzą te najsmutniejsze refleksje, choć cieszę się ze przychodzą teraz a nie za późno, że los daje mi szansę zobaczyć wszystko na czas, a nie gdy będzie za późno i bym dopiero wtedy żałowała, ze nie zrobiłam tego, tego i tego.

    Wyznaję zasadę: „Lepiej żałować, że się coś zrobiło, niż żałować że się czegoś nie zrobiło”

    Mimo, że choroba jest wyrokiem krótszego życia i leczenia, to może właśnie jest też impulsem do ruszenia dupska z siedzenia i zrobienia „czegoś”.
    Ludzie mają tą tendencję, że odkładają wszystko na później, wolą siedzieć w swojej strefie komfortu, a inne rzeczy zdąży się zrobić. Tylko podejrzewam, że wiele osób już tak się ocknęło „z ręką w nocniku” i przeżyło swoje życie robiąc nic. Wniosek ten czerpie z obserwacji ludzi koło pięćdziesiątki wokół mnie. Ten wiek dla wielu jest właśnie czasem zastanowienia: przeżyłem pół wieku i co ja w sumie zrobiłem? Dla nich to jest ten ostatni dzwonek by w sile wieku jeszcze do czegoś dojść.
    Niestety, wielu jest i takich, którzy zauważają to gdy już nic zrobić nie mogą i tych mi najbardziej szkoda: bo oni to już w sumie czekają na śmierć.

    Chcesz coś zrobić? Nie odkładaj tego na jutro! Zacznij dzisiaj a o jeden dzień będziesz bliżej celu 🙂
    Mam smutek w sercu, mam troskę, ale silniejsze od nich są nadzieja oraz wiara w to, że mogę coś zmienić, pomóc, a życie mojego psa uczynić jeszcze radośniejsze mimo choroby. I to mnie trzyma najbardziej na powierzchni szarych myśli i szarej codzienności współczesnego człowieka w zagmatwanym i niesprawiedliwym świecie.

    pozdrawiam
    Magda 🙂

  • Może również spodoba Ci się

    No Comments

    Leave a Reply

    This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

    W celu zachowania najwyższej jakości usług wykorzystujemy informacje przechowywane w plikach cookies. Zmiany zasad korzystania z plików cookies można dokonać w ustawieniach przeglądarki.
    Polityka Cookies
    Zarządzanie plikami cookies
    OK