Loading
  • Puree z dyni

    Jesień!! Nadeszła jesieeeeń!
    A to oznacza również, że urodzaj dyni się zaczął z wielkim przytupem 🙂
    Uwielbiam ten czas, bowiem dynia jest moim jednym z ulubionych smaków i trzeba robić zapasy! Oj tak, tak, zapasy ponieważ smaku prawdziwej dyni nie znajdziemy w koncentratach i sklepowych puszkach. Dynia domowa być musi by spełniła moje wymagania.

    A puree z dyni jest tym elementem, który sprawdza się w tak wielu potrawach a jest banalnie proste w przygotowaniu i przechowywaniu. Ba! Można mrozić, co zatrzyma nam smak jesieni na zimę i wiosnę. Oczywiście jeżeli tylko mrożonka dotrwa do tego czasu bo u mnie w kuchni jest bardzo szybko rozdysponowywana i chyba powinnam kupić dodatkowy zamrażalnik na samą tylko dynię 🙂

    Widziałam już wiele metod robienia puree z dyni ale ja leniwa jestem. Nie kręci mnie nacieranie, obieranie (bleah! nie znoszę obierać!!), nakłuwanie i inne zabawy. Dla mnie musi być szybko i prosto. A najlepiej żeby zrobiło się samo. No, wiem, ze samo się nic nie robi, trzeba temu trochę pomóc, ale tutaj ten pomocy jest naprawdę niewiele. No to jedziemy! 😉

    Składniki:
    DYNIA!

    I tyle 😉 Jak napisałam nie używam oliw, olejów, soli i innych. Szkoda smaku dyni!

    Wykonanie:
    Dynie wybranej wielkości myjemy. Pamiętajcie, ze im większa, to poza większą ilością dobrodziejstwa miąższu będzie też się dłużej piekła.
    Umytą dynie kroimy na pół, ja odcinam też ogonek, bo potem łatwiej mi zacząć ją oddzielać w tym miejscu od skórki. Usuwamy nasiona z włóknistą częścią miąższu. Ja nigdy nie robię tego za dokładnie, odrobina tych pajęczyn nie przeszkadza mi potem. Nasiona zostawiamy do dalszego spożycia, do wysadzenia za rok lub wyrzucamy.

    Przekrojoną i oczyszczoną dynię wsadzam na papierze do pieczenia skórą do dołu do piekarnika ustawionego na 180 stopni Celsjusza. Pół godziny w piekarniku to pewnik, potem co 10min sprawdzam widelcem czy miąższ można łatwo nakłuć. Jeżeli widelec wchodzi jak w masło to znak, ze można wyciągać.
    Studzimy 🙂
    Następnie łyżką dokładnie wyciągamy miąższ ze skórki. Powinno odchodzić cudownie łatwo, wręcz powinniśmy wtedy czuć satysfakcję 🙂
    Całość miąższu blendujemy blenderem na gładką masę, możemy jeszcze przetrzeć przez sito aby nie było większych kawałków. Gotowe!
    Ja nie dosalam na tym etapie, nie dodaję żadnych przypraw. Jeżeli mamy zbyt gęsta masę do blendowania możemy dolać trochę ciepłej wody. Nam będzie łatwiej zblendować a dynia zaraz wchłonie płyn.


    Teraz masę możemy wykorzystać od razu lub zamrozić na dalsze spożycie!
    Smacznego!!

    stopka
  • Może również spodoba Ci się